Tematy Bloga
- ANOMALIA
- DOM
- HUMOR
- OPOWIADANIA
- PRZEMYŚLENIA
- RENOWACJA
- URAN_STOP
- WARTO ZOBACZYĆ
- WYCIECZKI PO POLSCE
- WYDARZENIA
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WARTO ZOBACZYĆ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WARTO ZOBACZYĆ. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 stycznia 2013
Nowa Sól - Most podnoszony na Odrze
Most nad kanałem portowym w Nowej Soli usytuowany w ciągu Alei Wolności, jest unikatowym w skali Polski i Europy mostem ruchomym z podnoszonym przęsłem. Wybudowany został w 1927r. Najstarszy ze znanych mostów na nowosolskim kanale portowym zaznaczono na mapie z 1753 r. Później, pod datą 1831 r. źródła notują rozbudowę portu i budowę nowego mostu drewnianego, już nie stałego, lecz zwodzonego. W 1896 r. zastąpiono go mostem stalowym o analogicznym, jak wcześniej ustroju mostu zwodzonego klapowego. Obecny most poddano w latach 1954-55 gruntownemu remontowi. Od 1988 r. z uwagi na zły stan techniczny most był przeznaczony wyłącznie do ruchu pieszego. Po remoncie kapitalnym konstrukcji mostu i mechanizmu podnoszenia, zakończonym w 1993 r. jego stan techniczny jest bardzo dobry.
Elementami składowymi mostu przesądzającymi o jego walorach historyczno-technicznych są: przęsło i mechanizm podnoszenia, który pierwotnie był napędzany ręcznie, obecnie zaś elektrycznie. Podporami mostu są skrzynie żelbetowe posadowione poniżej lustra wody na palach drewnianych. Konstrukcję mostu stanowią dwa dźwigary stalowe o rozpiętości 12,6 m., z jazdą dołem. Między dźwigarami znajdują się jezdnie, a po zewnętrznych stronach - chodniki dla pieszych. Na przyczółkach zamontowana została konstrukcja stalowa umożliwiająca podnoszenie mostu. Składa się ona z ram poprzecznych oraz dwu ram podłużnych. Ramy te na wysokości rygla są na stałe ze sobą połączone i dodatkowo stężone konstrukcją stalową.
Nowa Sól
Wracając z wypadu w ukochane góry izerskie wpadłem do Nowej Soli.
Warto tam zatrzymać się na moment –malownicze miasteczko z
bogatą historią.
Nazwa miejscowości, której początki datują się na połowę XVI
stulecia bezpośrednio związana jest z solą - najbardziej cenionym i
poszukiwanym od najdawniejszych czasów surowcem. Historyczny Śląsk mimo wielu
bogactw naturalnych nie posiadał złóż soli. Mieszkańcy regionu zaopatrywali się
w sól głównie z kopalni położonych na terenie Królestwa Polskiego.
Do czasu kiedy ziemie śląskie związane byty z państwem
polskim handel solą nie stanowił większego problemu. Utrudnienia pojawiły się
na początku doby nowożytnej i władający Śląskiem Habsburgowie podjęli próby
rozwiązania problemu. Z pomocą przyszedł im gdański kupiec Antoni Schmidt
(zwany później Danczko), który zaproponował założenie na Śląsku warzelni soli.
Otrzymał stosowne cesarskie zezwolenia pod warunkiem uregulowania rzeki Odry,
która w tym czasie był nieżeglowna. W ten sposób przedsięwzięcie Schmidta
przyczynić się miało także do uruchomienia żeglugi odrzańskiej.
Pierwszą warzelnię założono w 1553 r. koło wsi Zabór, ale
przedsiębiorstwo wkrótce zbankrutowało. Jednak idea stworzenia na miejscu
warzelni, która dostarczałaby na Śląsk sól nie upadła. W 1562 r. warzelnictwo
soli w monarchii habsburskiej poddano kontroli państwa. Później na gruntach
cesarskich w okolicy wsi Modrzyca komisarz Hans von Braun utworzył nową
warzelnię. Na lokalizacji zaważyła rzeka, niezbędna do transportu surowca oraz
lasy dostarczające dużej ilości opału. Warzelnia powstała na lewym brzegu Odry,
a osada, która się przy niej rozwinęła wkrótce otrzymała nazwę Neusalz (czyli
Nowa Sól).
Sprowadzany na barkach Odrą ze Szczecina surowiec w postaci
soli morskiej był na miejscu przetwarzany. Proces ten był dosyć skomplikowany.
Sól rozpuszczano w dużych miedzianych kadziach i podgrzewano. Do wrzątku
dodawano krew bydlęcą, która miała ponoć właściwości wiążące zanieczyszczenia.
Wydzielone szumowiny przesuwano drewnianymi łopatami do obniżonego w jednym
miejscu kotła i usuwano na zewnątrz. Proces powtarzano aż do całkowitego
oczyszczenia surowca. Następnie skrystalizowaną sól ładowano do koszy i suszono
w magazynach. Dopiero po całkowitym wysuszeniu wkładano ją do beczek i
rozprowadzano na terenie Śląska. Sól przetwarzana w warzelni nie była popularna
wśród mieszkańców, mówiono nawet o jej szkodliwości, nic więc dziwnego, że
warzelnia miała poważne problemy ze zbytem. Nie pomogło nawet rozporządzenie
cesarskie nakazujące, aby okoliczne miasta zapotrzebowanie na sól realizowały w
warzelni.
Kłopoty ze zbytem, waśnie z właścicielami położonych nad
Odrą terenów i miast, konkurencja soli polskiej, wreszcie rujnująca ziemie
Śląska wojna trzydziestoletnia i dziesiątkująca ludność zaraza spowodowały
upadek warzelni. Produkcja została wstrzymana w 1700 r. Pomimo upadku warzelni
miejscowość nadal była miejscem handlu solą. W 1713 r. utworzono tu
Magdeburskie Przedsiębiorstwo Handlu Solą przy Cesarskim Zarządzie w Nowej
Soli. Od tej pory w mieście znajdowała się faktoria solna, która wybudowała
kilka magazynów do przechowywania surowca. Przedsiębiorstwo prowadziło swoją
działalność do połowy XIX stulecia, zaopatrując miasta śląskie w sól
importowaną.
W ten sposób tradycje solne w Nowej Soli, która w 1743 r.
otrzymała prawa miejskie były nadal kontynuowane. Po 1945 r. nowi polscy
mieszkańcy miasta wielokrotnie odwoływali się do historii i tradycji solnych
miejscowości. W 1962 r. miasto otrzymało nowy herb przedstawiający m.in. barkę
z beczkami soli
.
dzisiaj... smak
historii i tradycji pozostał nie tylko w nazwie...
O czasach, gdy w Nowej Soli handlowano solą przypominają
zabytki np. magazyny solne z XVIII w. Do dziś zachowano również tradycyjną
nazwę Placu Solnego.Magazyn solny przy ul. Wróblewskiego kryje w swoim wnętrzu
oryginalne urządzenie dźwigowe z końca XVIII stulecia - zabytek techniki.
Tradycje solne przenikają również do życia kulturalnego
mieszkańców. Coroczne święto miasta organizowane w czerwcu nad Odrą otrzymało
nazwę Święta Solan. Oferta turystyczno-rozrywkowa tego przedsięwzięcia gromadzi
ponad 15 tysięcy mieszkańców regionu.
Przedsięwzięcia z solą w tle otrzymały także inny wymiar...
Muzeum Miejskie w Nowej Soli od kilku lat gromadzi solniczki
z różnych epok historycznych.
czwartek, 1 grudnia 2011
Kromnów: W kościele będzie galeria artystyczna
W regionie jeleniogórskim jeszcze kilka lat temu poewangelickie kościoły straszyły swoim wyglądem. Gminy nie miały pieniędzy na ich remont i wielu cennym budowlom groziło zawalenie albo rozbiórka. Udało się jednak uratować kilka z nich. W dawnych świątyniach powstają galerie, informacje turystyczne lub małe, lokalne muzea.
Tak jest choćby w Kromnowie w podjeleniogórskiej gminie Stara Kamienica. W wiosce dobiega końca remont dawnego ewangelickiego kościoła. Wkrótce będzie tu można oglądać wystawy, słuchać koncertów czy spotykać się na ciekawych prelekcjach.
- W naszym regionie osiedliło się wielu artystów, więc z zagospodarowaniem galerii nie powinno być problemów - zapewnia Mariusz Marek, zastępca wójta gminy Stara Kamienica. Ale nikt nie będzie ograniczał się do terenu samej gminy. Bo Artystyczna Galeria Izerska - tak właśnie będzie nazywało się to miejsce - ma pokazać różnorodność Dolnego Śląska.
Będzie tu można zobaczyć nie tylko prace malarzy, rzeźbarzy czy ceramików, ale też dowiedzieć się więcej o historii regionu, w którym żyli Polacy, Niemcy i Czesi. Remont kościoła pochłonął około miliona złotych.
W tej samej gminie trwają prace przy ratowaniu kolejnego zabytku ewangelickiego - kościoła w Wojcieszycach. W tym roku udało się zdobyć pieniądze na naprawę tynków, drenaż i oraz montaż stolarki okiennej.
EFEKT KOŃCOWY-NOWA GALERIA
Tak jest choćby w Kromnowie w podjeleniogórskiej gminie Stara Kamienica. W wiosce dobiega końca remont dawnego ewangelickiego kościoła. Wkrótce będzie tu można oglądać wystawy, słuchać koncertów czy spotykać się na ciekawych prelekcjach.
- W naszym regionie osiedliło się wielu artystów, więc z zagospodarowaniem galerii nie powinno być problemów - zapewnia Mariusz Marek, zastępca wójta gminy Stara Kamienica. Ale nikt nie będzie ograniczał się do terenu samej gminy. Bo Artystyczna Galeria Izerska - tak właśnie będzie nazywało się to miejsce - ma pokazać różnorodność Dolnego Śląska.
Będzie tu można zobaczyć nie tylko prace malarzy, rzeźbarzy czy ceramików, ale też dowiedzieć się więcej o historii regionu, w którym żyli Polacy, Niemcy i Czesi. Remont kościoła pochłonął około miliona złotych.
W tej samej gminie trwają prace przy ratowaniu kolejnego zabytku ewangelickiego - kościoła w Wojcieszycach. W tym roku udało się zdobyć pieniądze na naprawę tynków, drenaż i oraz montaż stolarki okiennej.
EFEKT KOŃCOWY-NOWA GALERIA
poniedziałek, 14 listopada 2011
Miasto-widmo, czyli Miedzianka i tajemnice janowickich sztolni.
W pobliżu Janowic Wielkich, w powiecie jeleniogórskim, znajduje się „przedziwna”, leżąca na wysokości 520 metrów n.p.m. miejscowość. Na pierwszy rzut oka wydaje się jedną z niewielkich, malowniczo rozrzuconych w Sudetach wsi.
Czy Bóg istnieje? Często zadaję sobie to pytanie. Ale jakiejkolwiek odpowiedzi udzieliłbym sobie, jedno jest pewne: zapomniał o Miedziance. Niewiarygodnym jest, że w ciągu 50 lat, w okresie wolnym od wojen, tętniące miasto życiem może zniknąć z powierzchni ziemi.
Dziś Miedzianka to kilka domów i kościół położone na wysokości 470 – 530 m.n.p.m. Otoczone hałdami i wyrobiskami, pozostałością po pracach górniczych o 700-letniej historii. A jeszcze 60 lat temu było to jedno z najpiękniejszych śląskich miast.
Miasto nazywane przed 1945 r. Kupferberg (Koppferberg). W okresie międzywojennym mówiono o nim, iż jest to jedno z trzech najwyżej położonych, zarazem najmniejsze miasto na Śląsku.Dziś po świetności Miedzianki nie pozostał nawet ślad. Kilka chałup, zbyt duży, jak na kilkudziesięciu mieszkańców kościół i jedyny ocalały grób ostatniego pastora Miedzianki – to wszystko. Przy wjeździe do miasta straszą pozostałości starego browaru…
Przedzierając się przez pozarastane krzakami i zielskiem pagórki trudno uwierzyć, że miasto miało rynek, ratusz, sklepy, piekarnię…
“To było miasto jak ze snu”
Kiedy zakończono eksploatację złóż uranu, na początku 1952 roku kopalnie na terenie Miedzianki przekazano Zjednoczeniu Rud Metali Nieżelaznych w Katowicach, przez jakiś czas szukano jeszcze możliwości wydobycia miedzi, próbując przy tym sporządzić dokumentację górniczą. Podobno potwierdzono wtedy istnienie dwunastu poziomów starych chodników na głębokości, od 22 do 220 m i ogromną ilość różnego typu szybików. W 1953 roku obiekt całkowicie zamknięto.
W połowie lat 50. w Miedziance istniało kino, kilka sklepów i ponad 100 domów. W artykułach ukazujących się w “Panoramie”, pojawiały się informacje o planowanym wykorzystaniu Miedzianki jako miejscowości wypoczynkowej dla emerytowanych górników. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Po chaotycznie prowadzonych pracach górniczych, zaczęły powstawać zapadliska i leje. Oficjalnie wszystkie domy w mieście uznano za niebezpieczne. W rzeczywistości tylko jeden z nich, na skraju rynku, był naprawdę zagrożony. W niejasnych okolicznościach w latach 60. żołnierze KBW podłożyli pod kościół ewangelicki ładunki wybuchowe, wysadzając go całkowicie w powietrze. W tym samym czasie wydano kuriozalny zakaz konserwacji budynków! Miasto świadomie zostało skazane na powolną zagładę, którą przyspieszyła decyzja podjęta 20 lat od daty zamknięcia ostatniego szybu. Około 1972 roku nakazano całkowitą ewakuację miasta. Do dzisiaj nie wiadomo właściwie kto ją podpisał, ani jakie były szczegóły samego działania. W planach przewidywano całkowitą rekultywację terenu i zalesienie. Mieszkańców zaczęto przesiedlać do Jeleniej Góry, w większości na osiedle “Zabobrze”. Jednak z decyzji całkowitej likwidacji wycofano się kilka lat po jej wydaniu, pozostawiając niezabezpieczone budynki, które poddane zostały przez część mieszkańców Janowic “odzyskowi”. W 80. latach Miedzianka zamieniła się w miasto-widmo…
Więcej informacji znajdziecie Państwo w książce:
oraz na stronie internetowej:
http://interpolonika.com/2011/05/miedzianka-–-miasteczko-widmo-kolo-marciszowa/
Czy Bóg istnieje? Często zadaję sobie to pytanie. Ale jakiejkolwiek odpowiedzi udzieliłbym sobie, jedno jest pewne: zapomniał o Miedziance. Niewiarygodnym jest, że w ciągu 50 lat, w okresie wolnym od wojen, tętniące miasto życiem może zniknąć z powierzchni ziemi.
Dziś Miedzianka to kilka domów i kościół położone na wysokości 470 – 530 m.n.p.m. Otoczone hałdami i wyrobiskami, pozostałością po pracach górniczych o 700-letniej historii. A jeszcze 60 lat temu było to jedno z najpiękniejszych śląskich miast.
Miasto nazywane przed 1945 r. Kupferberg (Koppferberg). W okresie międzywojennym mówiono o nim, iż jest to jedno z trzech najwyżej położonych, zarazem najmniejsze miasto na Śląsku.Dziś po świetności Miedzianki nie pozostał nawet ślad. Kilka chałup, zbyt duży, jak na kilkudziesięciu mieszkańców kościół i jedyny ocalały grób ostatniego pastora Miedzianki – to wszystko. Przy wjeździe do miasta straszą pozostałości starego browaru…
Przedzierając się przez pozarastane krzakami i zielskiem pagórki trudno uwierzyć, że miasto miało rynek, ratusz, sklepy, piekarnię…
“To było miasto jak ze snu”
Kiedy zakończono eksploatację złóż uranu, na początku 1952 roku kopalnie na terenie Miedzianki przekazano Zjednoczeniu Rud Metali Nieżelaznych w Katowicach, przez jakiś czas szukano jeszcze możliwości wydobycia miedzi, próbując przy tym sporządzić dokumentację górniczą. Podobno potwierdzono wtedy istnienie dwunastu poziomów starych chodników na głębokości, od 22 do 220 m i ogromną ilość różnego typu szybików. W 1953 roku obiekt całkowicie zamknięto.
W połowie lat 50. w Miedziance istniało kino, kilka sklepów i ponad 100 domów. W artykułach ukazujących się w “Panoramie”, pojawiały się informacje o planowanym wykorzystaniu Miedzianki jako miejscowości wypoczynkowej dla emerytowanych górników. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Po chaotycznie prowadzonych pracach górniczych, zaczęły powstawać zapadliska i leje. Oficjalnie wszystkie domy w mieście uznano za niebezpieczne. W rzeczywistości tylko jeden z nich, na skraju rynku, był naprawdę zagrożony. W niejasnych okolicznościach w latach 60. żołnierze KBW podłożyli pod kościół ewangelicki ładunki wybuchowe, wysadzając go całkowicie w powietrze. W tym samym czasie wydano kuriozalny zakaz konserwacji budynków! Miasto świadomie zostało skazane na powolną zagładę, którą przyspieszyła decyzja podjęta 20 lat od daty zamknięcia ostatniego szybu. Około 1972 roku nakazano całkowitą ewakuację miasta. Do dzisiaj nie wiadomo właściwie kto ją podpisał, ani jakie były szczegóły samego działania. W planach przewidywano całkowitą rekultywację terenu i zalesienie. Mieszkańców zaczęto przesiedlać do Jeleniej Góry, w większości na osiedle “Zabobrze”. Jednak z decyzji całkowitej likwidacji wycofano się kilka lat po jej wydaniu, pozostawiając niezabezpieczone budynki, które poddane zostały przez część mieszkańców Janowic “odzyskowi”. W 80. latach Miedzianka zamieniła się w miasto-widmo…
oraz na stronie internetowej:
http://interpolonika.com/2011/05/miedzianka-–-miasteczko-widmo-kolo-marciszowa/
poniedziałek, 31 października 2011
Gryfów Śląski
W końcu X wieku ziemie śląskie należały do Polski i były pod rządami Mieszka I.
Mieszko wprowadził religię chrześcijańską. W XII wieku niemieccy koloniści osiedli się na Śląsku, a zwłaszcza w okolicach gór.
W XIII wieku obecność Niemców wzrosła do tego stopnia, że zaczęli oni dążyć do odłączenia się od Polski.
Najstarsi kronikarze nie są jednak w stanie dokładnie określić daty założenia Gryfowa. Zapiski dotyczące pierwszego drewnianego ratusza wskazują datę 1025 r., ale i co do tej daty są sprzeczności.
W Gryfowie znajdował się zamek (w miejscu obecnego kina). Przypuszczalnie budowę zamku Gryf i tzw. małego zamku zlecił książę Bolesław Stary lub Wysoki, który rządził między 1163 a 1201 r. Dolnym Śląskiem. W tamtych latach chronił miasto przed napadami Czechów.
W 1242 r. Gryfów otrzymał prawa miejskie od Bolesława Łysego. Ściągał on osadników do Gryfowa, aby bronili miasta i stanowili straż miejską. Z tego skrzętnie korzystali Niemcy.
Według kronik herb miasta wywodzi się od miejsca, gdzie zamierzano postawić zamek. W trakcie kopania fundamentów natrafiono na gniazdo młodych gryfów. Najprawdopodobniej legenda o gryfach powstała później niż herb miasta.
W kronikach Schafgotschów herb Gryfowa ukazany jest jako:
- Rycerz z gryfem,
- Gryf trzymający głaz,
- Tarcza podzielona na cztery części – 1. Gryf na szczycie góry, 2. Gryf na hełmie, 3. Gryf na świerku, a pod nim leży baron. Herb ten stanowił herb rodziny Schffgotschow.
Dnia 14 sierpnia 1252 r. biskup wrocławski Tomasz Pierwszy poświęcił pierwszy drewniany kościół postawiony w Gryfowie. Lokalizacja jego nie jest dokładnie znana.
Mury obronne wokół miasta wzniesione zostały za czasów Bolka I zwanego Srogim w XIII wieku.
W latach 1348 –1351 w Europie szalała cholera. Nie ominęła też i mieszkańców Gryfowa. Ludzie i zwierzęta padali jak muchy. Aby pozbyć się zarazy spalono część drewnianych domów.
W 1354 r. Bolko II nadał miastu przywileje handlu – wolny jarmark, odpust w dzień święta patronki kościoła, ulgi dla rozwijającego się piwowarstwa, a także dla biedoty, która mogła wypasać swoje bydło nad rzeką Olzą (ryby biedota mogła łowić w Kwisie w środy, piątki i soboty)
W 1419 r. zmarł Gottard von Schaffgotsch – pierwszy właściciel zamku Gryf. Pochowany
Został w Cieplicach._
W latach 1427-1431 rozpoczęły się rozruchy, związane z wojnami husyckimi w byłym księstwie świdnicko - jaworskim. Nie ominęły one Gryfowa. Jedną z form walki biedoty gryfowskiej było niszczenie dobytku znienawidzonych patrycjuszy. Burzono, bądź palono bogate kamieniczki, a także zabytki sakralne.
Wojny oraz kataklizmy niszczyły miasto.
W 1431 r. podczas szalejącej burzy od uderzeń pioruna zginęły 34 osoby oraz padło 300 sztuk bydła.
W 1469 r. powódź niszczy miasto, a w 1472 r. podczas wielkiej suszy zostało spalone prawie całe miasto. Z braku środków odbudowa miasta szła bardzo wolno. Rok później wybuchła wojna między królem polskim Kazimierzem a królem Mateuszem z Husytów. Wojnę wygrał Mateusz i zawładnął Czechy i Śląsk
W 1544 r. Hans Schaffgotsch nakazał budowę młyna nad Kwisą z pięcioma kołami młyńskimi, a za bramą jeleniogórską z bratem Krzysztofem postawili szpital.
W 1549 r. była straszliwa zima trwająca od grudnia do marca, a w 1550 r. powódź ponownie zniszczyła miasto. Woda zabierała całe domy, choroby dziesiątkowały ludność, do tego stopnia, że zabrakło miejsca na cmentarzu przykościelnym, wobec czego utworzono cmentarz przy ulicy Lubańskiej. W 1560 r. został wzniesiony kościół pod wezwaniem Św. Lorenca na zlecenie burmistrza.
20 maja 1602 r. wieczorem o godzinie 20 wybuchł pożar. Od apteki spłonęło prawie całe miasto ( sprawcą był mieszkaniec Gryfowa, który otruł się w więzieniu). Spłonęło 66 domów w mieście, łącznie z małym zamkiem, kościołem, ratuszem, plebanią i kaplicą cmentarną. Razem 145 domów, 50 stodół, stajnie z zapasami ( wśród pogorzeliska ocalał, między drzewami, pod murem miejskim, mały domek z biednym i chorym chłopcem). Ocalał nie uszkodzony ołtarz i organy.
W dniu 10 lutego 1616 r. o godz. 300 w Gryfowie i okolicach nastąpiło trzęsienie ziemi, wyrządzające wiele szkód. Rok ten był rokiem ciężkim dla rolnictwa. Trwająca susza i upały powodowały wysychanie traw i niskie plony.
22 maja 1639 r. oddział 200 Szwedów wtargnął do Gryfowa pod komendą rotmistrza Johhana Peretsenta. Szwedzi żądali okupu 1500 guldenów. Otrzymali tylko 1000 guldenów, więc w godz. od 3 do 7 po południu splądrowali miasto i zabrali wszystkie konie.
22 września roku 1645 przyjechał do Gryfowa szwedzki generał Königsmark ze swymi żołnierzami na 4 dni plądrując miasto i okolicę.
12 lipca 1670 r. podczas burzy został uszkodzony największy dzwon kościelny. Aby go naprawić, sprowadzono z Frankfurtu nad Odrą ludmisarza Johana Franza, który przetopił dzwon na mniejszy, tj. z dzwonu 48 cetnarowego na dzwon o wadze 5-ciu cetnarów i 18 funtów. Dzwon odlewano 2 października między godziną 1000 a 1200. Zawieszono 9 października na wieży kościelnej.
W trosce o dobro miasta magistrat zakupił na wiosnę 1671 r. we Wrocławiu sikawkę dla pożarnictwa.
26.01.1673 r. skutecznie ugasiła ona pożar, który wybuchł w browarze, oraz drewnianą dzwonnicę w kościele na Wieży, która zapaliła się od uderzenia pioruna w dniu 8.08 tegoż roku.
Według kroniki miasta Gryfowa na Śląsku spisanej przez J. G. Luge w nakładzie własnym w 1861 w tłumaczeniu P. P. Jarosz Gryfów Śląski.
Mieszko wprowadził religię chrześcijańską. W XII wieku niemieccy koloniści osiedli się na Śląsku, a zwłaszcza w okolicach gór.
W XIII wieku obecność Niemców wzrosła do tego stopnia, że zaczęli oni dążyć do odłączenia się od Polski.
Najstarsi kronikarze nie są jednak w stanie dokładnie określić daty założenia Gryfowa. Zapiski dotyczące pierwszego drewnianego ratusza wskazują datę 1025 r., ale i co do tej daty są sprzeczności.
W Gryfowie znajdował się zamek (w miejscu obecnego kina). Przypuszczalnie budowę zamku Gryf i tzw. małego zamku zlecił książę Bolesław Stary lub Wysoki, który rządził między 1163 a 1201 r. Dolnym Śląskiem. W tamtych latach chronił miasto przed napadami Czechów.
W 1242 r. Gryfów otrzymał prawa miejskie od Bolesława Łysego. Ściągał on osadników do Gryfowa, aby bronili miasta i stanowili straż miejską. Z tego skrzętnie korzystali Niemcy.
Według kronik herb miasta wywodzi się od miejsca, gdzie zamierzano postawić zamek. W trakcie kopania fundamentów natrafiono na gniazdo młodych gryfów. Najprawdopodobniej legenda o gryfach powstała później niż herb miasta.
W kronikach Schafgotschów herb Gryfowa ukazany jest jako:
- Rycerz z gryfem,
- Gryf trzymający głaz,
- Tarcza podzielona na cztery części – 1. Gryf na szczycie góry, 2. Gryf na hełmie, 3. Gryf na świerku, a pod nim leży baron. Herb ten stanowił herb rodziny Schffgotschow.
Dnia 14 sierpnia 1252 r. biskup wrocławski Tomasz Pierwszy poświęcił pierwszy drewniany kościół postawiony w Gryfowie. Lokalizacja jego nie jest dokładnie znana.
Mury obronne wokół miasta wzniesione zostały za czasów Bolka I zwanego Srogim w XIII wieku.
W latach 1348 –1351 w Europie szalała cholera. Nie ominęła też i mieszkańców Gryfowa. Ludzie i zwierzęta padali jak muchy. Aby pozbyć się zarazy spalono część drewnianych domów.
W 1354 r. Bolko II nadał miastu przywileje handlu – wolny jarmark, odpust w dzień święta patronki kościoła, ulgi dla rozwijającego się piwowarstwa, a także dla biedoty, która mogła wypasać swoje bydło nad rzeką Olzą (ryby biedota mogła łowić w Kwisie w środy, piątki i soboty)
W 1419 r. zmarł Gottard von Schaffgotsch – pierwszy właściciel zamku Gryf. Pochowany
Został w Cieplicach._
W latach 1427-1431 rozpoczęły się rozruchy, związane z wojnami husyckimi w byłym księstwie świdnicko - jaworskim. Nie ominęły one Gryfowa. Jedną z form walki biedoty gryfowskiej było niszczenie dobytku znienawidzonych patrycjuszy. Burzono, bądź palono bogate kamieniczki, a także zabytki sakralne.
Wojny oraz kataklizmy niszczyły miasto.
W 1431 r. podczas szalejącej burzy od uderzeń pioruna zginęły 34 osoby oraz padło 300 sztuk bydła.
W 1469 r. powódź niszczy miasto, a w 1472 r. podczas wielkiej suszy zostało spalone prawie całe miasto. Z braku środków odbudowa miasta szła bardzo wolno. Rok później wybuchła wojna między królem polskim Kazimierzem a królem Mateuszem z Husytów. Wojnę wygrał Mateusz i zawładnął Czechy i Śląsk
W 1544 r. Hans Schaffgotsch nakazał budowę młyna nad Kwisą z pięcioma kołami młyńskimi, a za bramą jeleniogórską z bratem Krzysztofem postawili szpital.
W 1549 r. była straszliwa zima trwająca od grudnia do marca, a w 1550 r. powódź ponownie zniszczyła miasto. Woda zabierała całe domy, choroby dziesiątkowały ludność, do tego stopnia, że zabrakło miejsca na cmentarzu przykościelnym, wobec czego utworzono cmentarz przy ulicy Lubańskiej. W 1560 r. został wzniesiony kościół pod wezwaniem Św. Lorenca na zlecenie burmistrza.
20 maja 1602 r. wieczorem o godzinie 20 wybuchł pożar. Od apteki spłonęło prawie całe miasto ( sprawcą był mieszkaniec Gryfowa, który otruł się w więzieniu). Spłonęło 66 domów w mieście, łącznie z małym zamkiem, kościołem, ratuszem, plebanią i kaplicą cmentarną. Razem 145 domów, 50 stodół, stajnie z zapasami ( wśród pogorzeliska ocalał, między drzewami, pod murem miejskim, mały domek z biednym i chorym chłopcem). Ocalał nie uszkodzony ołtarz i organy.
W dniu 10 lutego 1616 r. o godz. 300 w Gryfowie i okolicach nastąpiło trzęsienie ziemi, wyrządzające wiele szkód. Rok ten był rokiem ciężkim dla rolnictwa. Trwająca susza i upały powodowały wysychanie traw i niskie plony.
22 maja 1639 r. oddział 200 Szwedów wtargnął do Gryfowa pod komendą rotmistrza Johhana Peretsenta. Szwedzi żądali okupu 1500 guldenów. Otrzymali tylko 1000 guldenów, więc w godz. od 3 do 7 po południu splądrowali miasto i zabrali wszystkie konie.
22 września roku 1645 przyjechał do Gryfowa szwedzki generał Königsmark ze swymi żołnierzami na 4 dni plądrując miasto i okolicę.
12 lipca 1670 r. podczas burzy został uszkodzony największy dzwon kościelny. Aby go naprawić, sprowadzono z Frankfurtu nad Odrą ludmisarza Johana Franza, który przetopił dzwon na mniejszy, tj. z dzwonu 48 cetnarowego na dzwon o wadze 5-ciu cetnarów i 18 funtów. Dzwon odlewano 2 października między godziną 1000 a 1200. Zawieszono 9 października na wieży kościelnej.
W trosce o dobro miasta magistrat zakupił na wiosnę 1671 r. we Wrocławiu sikawkę dla pożarnictwa.
26.01.1673 r. skutecznie ugasiła ona pożar, który wybuchł w browarze, oraz drewnianą dzwonnicę w kościele na Wieży, która zapaliła się od uderzenia pioruna w dniu 8.08 tegoż roku.
Według kroniki miasta Gryfowa na Śląsku spisanej przez J. G. Luge w nakładzie własnym w 1861 w tłumaczeniu P. P. Jarosz Gryfów Śląski.
ZAPUSTA
Ruiny zamku Rajsko - Zapusta, koło Zamku Czocha
Stał tu w średniowieczu dwór myśliwski, który w wyniku rozbudowy przekształcony został w warownię o nazwie Nietburg .Gospodarzem Rajska był raubritter Jobsta von Kolditz prowadzący na tych terenach pełne przygód rozbójnicze życie.
Po spaleniu zamku przez husytów obiekt zamienił się na kilka stuleci w ruinę . W drugiej połowie XIX wieku został odbudowany za sprawą właściciela pobliskiego pałacyku w Biedrzychowicach - włoskiego hrabiego Aleksandra von Minutoli, wielkiego miłośnika, kolekcjonera i konesera sztuki. Obecnie trwają w nim prace renowacyjne prowadzone przez nowego właściciela , prawdopodobnie powstanie w nim hotel i restauracja.
Odrodzenie zamku po ponad 400-letnim interludium nastąpiło w drugiej połowie XIX wieku za sprawą właściciela pobliskiego pałacyku w Biedrzychowicach - włoskiego hrabiego Aleksandra von Minutoli, wielkiego miłośnika, kolekcjonera i konesera sztuki. W roku 1863 kupił on stary zabytek i w latach 1875-78 doprowadził do jego rekonstrukcji w stylu nadreńskiego neogotyku, wykorzystując do tego celu oryginalne detale kamiennych sklepień, sztukaterii z piaskowca i marmuru oraz elementy metaloplastyki. Całe założenie o powierzchni użytkowej ok. 250 metrów2 zostało otoczone murem, co nadawało mu wygląd średniowiecznego gmachu obronnego. U podnóża tych romantycznych ruin von Minutoli zbudował kamienne schodki umożliwiające swobodne zejście na brzeg Kwisy. Wewnątrz zaś udostępnił zgromadzoną przez siebie bogatą kolekcję szkieł i ceramiki weneckiej, antyczne puchary i dzbany, afrykańskie maski, militaria, meble oraz obrazy tak znanych artystów jak Albrecht Durer, Paolo Veronese czy Rembrandt. W czasie rewolucyjnych rozruchów w 1919 Rajsko zostało zajęte i zdemolowane przez okolicznych chłopów - podczas tych burzliwych wydarzeń zaginęła część kolekcji, zaś to co udało się uratować, przeniesiono do pałacu. Po śmierci hrabiego jego córka Anna von Pfeil w roku 1925 na 30 lat wydzierżawiła budowlę lubońskiemu oddziałowi Verband Fur Deutsche Jugendherbergen. Wykorzystując projekty zgorzeleckiego architekta Stange dokonano kolejnej jej przebudowy i po zakończeniu prac otwarto tu schronisko o nazwie Graf Joachim Pfeil-Jugendherberge na pamiątkę zmarłego rok wcześniej hrabiego von Pfeil und Klein Ellguth, podróżnika i znanego badacza Afryki. Po 1945 roku obiekt został rozgrabiony i od tego czasu niszczał.
Stał tu w średniowieczu dwór myśliwski, który w wyniku rozbudowy przekształcony został w warownię o nazwie Nietburg .Gospodarzem Rajska był raubritter Jobsta von Kolditz prowadzący na tych terenach pełne przygód rozbójnicze życie.
Po spaleniu zamku przez husytów obiekt zamienił się na kilka stuleci w ruinę . W drugiej połowie XIX wieku został odbudowany za sprawą właściciela pobliskiego pałacyku w Biedrzychowicach - włoskiego hrabiego Aleksandra von Minutoli, wielkiego miłośnika, kolekcjonera i konesera sztuki. Obecnie trwają w nim prace renowacyjne prowadzone przez nowego właściciela , prawdopodobnie powstanie w nim hotel i restauracja.
Odrodzenie zamku po ponad 400-letnim interludium nastąpiło w drugiej połowie XIX wieku za sprawą właściciela pobliskiego pałacyku w Biedrzychowicach - włoskiego hrabiego Aleksandra von Minutoli, wielkiego miłośnika, kolekcjonera i konesera sztuki. W roku 1863 kupił on stary zabytek i w latach 1875-78 doprowadził do jego rekonstrukcji w stylu nadreńskiego neogotyku, wykorzystując do tego celu oryginalne detale kamiennych sklepień, sztukaterii z piaskowca i marmuru oraz elementy metaloplastyki. Całe założenie o powierzchni użytkowej ok. 250 metrów2 zostało otoczone murem, co nadawało mu wygląd średniowiecznego gmachu obronnego. U podnóża tych romantycznych ruin von Minutoli zbudował kamienne schodki umożliwiające swobodne zejście na brzeg Kwisy. Wewnątrz zaś udostępnił zgromadzoną przez siebie bogatą kolekcję szkieł i ceramiki weneckiej, antyczne puchary i dzbany, afrykańskie maski, militaria, meble oraz obrazy tak znanych artystów jak Albrecht Durer, Paolo Veronese czy Rembrandt. W czasie rewolucyjnych rozruchów w 1919 Rajsko zostało zajęte i zdemolowane przez okolicznych chłopów - podczas tych burzliwych wydarzeń zaginęła część kolekcji, zaś to co udało się uratować, przeniesiono do pałacu. Po śmierci hrabiego jego córka Anna von Pfeil w roku 1925 na 30 lat wydzierżawiła budowlę lubońskiemu oddziałowi Verband Fur Deutsche Jugendherbergen. Wykorzystując projekty zgorzeleckiego architekta Stange dokonano kolejnej jej przebudowy i po zakończeniu prac otwarto tu schronisko o nazwie Graf Joachim Pfeil-Jugendherberge na pamiątkę zmarłego rok wcześniej hrabiego von Pfeil und Klein Ellguth, podróżnika i znanego badacza Afryki. Po 1945 roku obiekt został rozgrabiony i od tego czasu niszczał.
.
ANTONIÓW
Historia miejscowości:
Antoniów powstawał w latach 1660-1670 jako folwark w dobrach Schaffgotschów.
Wcześniej działali w XVII w szklarze związani z ośrodkiem w Chromcu i Piechowicach. W 1682 r. wieś otrzymała nazwę od imienia hr. Antoniego von Schaffgotscha.
W 1840 r była tu papiernia oraz 140 przędzarzy, 18 innych rzemieślników i handlarzy, tracz, młyn do mielenia kory dębowej i młyn wodny. Do 1945 r było tu schronisko „Kromerbaude” z 12 miejscami w 5 pokojach.
Boża Góra (część Antoniowa) leży na wysokości 560-600 m n.p.m. Przysiółek założony około 1700 roku w dobrach Schaffgotschów. W 1730 roku uzyskał późniejszą nazwę na cześć hr. Gotharda Schaffgotscha. W 1840 roku było tu 22 domów, szkoła ewangelicka. Później istniał tu wiatrak.
Wieś we wschodniej części Grzbietu Kamienickiego. Rozproszona zabudowa.
środa, 5 października 2011
Lubomierz
Lubomierz (niem. Liebenthal) – miasto w woj. dolnośląskim, w powiecie lwóweckim.
Będąc w okolicach nie wypada nie wpaść ;)
Śliczne miasteczko rozsławione przez Kargula i Pawlaka
Znane z Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Komediowych
Warto Pooglądać kamieniczki tu czas jakby się zatrzymał ;)
Zapraszam też do Galerii za Miedza ,jeśli będziecie mieli odrobinę szczęścia można
spotkać tam wspaniałych i ciekawych ludzi oraz naprawdę fajne imprezy.
środa, 28 września 2011
piątek, 16 września 2011
Wycieczki po Polsce "Dobrzyca"
Pierwsze historyczne wzmianki o Dobrzycy pochodzą z roku 1327. Dobrzyca była gniazdem rodowym Dobrzyckich herbu Leszczyc. Pierwszym przedstawicielem tego rodu był Mikołaj Dobrzycki. Nazwa miejscowości wywodzi się od rzeki, która nazywała się Dobrzyca. W XVI wieku rzekę nazwano Patoką. W roku 1440 Dobrzyca otrzymała prawa miejskie, a wraz z nimi herb, który przedstawiał biały krzyż jerozolimski na czerwonym polu. W XVII wieku Dobrzyca posiadała kilku właścicieli. Dopiero w 1697 roku rodzina Dobrzyckich zostaje jedynymi właścicielami majątku.
W 1717 roku Anna z Rydzewskich Dobrzycka z synami sprzedaje Dobrzycę Aleksandrowi Gorzeńskiemu herbu Nałęcz, miecznikowi kaliskiemu. Siedzibą właścicieli był zamek zwany też kamienicą na przykopie, którego początki archeolodzy datują na XV wiek. Zamek ten rozbudowywany i przebudowywany od XV do XVIII wieku pełnił funkcję rezydencji.
W 1730 roku ówczesny dziedzic Aleksander Gorzeński, po śmierci swej małżonki Anny z Iwanowic Koźmińskiej, wstąpił do stanu duchownego i był przez okres trzech lat proboszczem dobrzyckim, a zarazem właścicielem majątku. Kiedy w roku 1733 został mianowany kantorem gnieźnieńskim sprzedał Dobrzycę swemu synowi Antoniemu Gorzeńskiemu.
W 1774 Antoni Gorzeński sprzedał Dobrzycę synowi Augustynowi. Augustyn Gorzeński został ochrzczony 5 maja 1743r. w Głupczynie. Otrzymał staranne wykształcenie domowe, a oprócz tego uczył się w Poznaniu – nie wiadomo czy w Akademii Lubrańskiego, czy w Kolegium Jezuickim. Augustyn Gorzeński w 1774 roku poślubił Aleksandrę ze Skórzewskich. Dzięki koligacjom żony zyskał tytuł hrabiowski od króla pruskiego. Poprzez zapis ojca i swych dziadków Błeszczyńskich posiadał dość znaczny majątek, a wraz z tym znaczne wpływy w śród szlachty wielkopolskiej. Zyskał tytuł szambelana króla Stanisława Augusta, otrzymał Order Świętego Stanisława. Był posłem na Sejmach. Dowodził I Regimentem Piechoty imienia królowej Jadwigi. Został generałem majorem „ampliowanym przy boku jego Królewskiej mości”, oraz komendantem garnizonu warszawskiego i szefem kancelarii wojskowej króla. Brał czynny udział w uchwalaniu i zatwierdzaniu Konstytucji 3 Maja w 1791r. Po upadku Rzeczypospolitej Augustyn Gorzeński wyjechał wraz z królem do Grodna. Po kilkumiesięcznej bytności przy boku monarchy zmuszony opuścić Grodno powrócił w 1795 roku do Dobrzycy. Przystąpił do kontynuowania przebudowy odziedziczonej rezydencji. Założył park w stylu angielskim, który nosił cechy stylu romantycznego. Na terenie parku powstały różne budowle takie jak: monopter, panteon, oficyna, grota, sztuczne ruiny i mostki. Dzięki pracom realizowanym wg projektu Stanisława Zawadzkiego barokowy pałac został przebudowany w latach 1795-1799. Od południowego wschodu fasadę ozdobił czterokolumnowy, toskański portyk zwieńczony trójkątnym frontonem z herbami Nałęcz Gorzeńskich i Drogosław Skórzewskich. Usytuowanie pawilonów ogrodowych sugeruje, że rola Zawadzkiego nie była tu podrzędna. Z okien pałacu widać panteon, oficynę, monopter. Sale reprezentacyjne zostały usytuowane na piętrze pałacu. Wszystkie sale uzyskały wspaniałą dekorację malarską, której twórcami byli Antoni Smuglewicz i Robert Stankiewicz. Jak wspomina Adam Turno siostrzeniec Augustyna Gorzeńskiego sale zdobiły obrazy, a wnętrza wyposażono „meblami królewskimi”. Jednym z najpiękniejszych pomieszczeń pałacu jest, salon ze sztukaterią wykonany przez Michała Ceptowskiego vel Ceptowicza. Najprawdopodobniej dużą rolę w dekoracji malarskiej i sztukatorskiej wnętrz pałacowych jak i kompozycji całego założenia odegrały upodobania artystyczne Augustyna Gorzeńskiego, a także jego małżonki Aleksandry ze Skórzewskich. Był zafascynowany kulturą włoską , którą znał z autopsji. Podzielał artystyczne upodobania i preferencje króla Stanisława Augusta. Znał poezję Horacego czego dowodem może być choćby cytat zamieszczony nad drzwiami wejściowymi do pałacu: „ille terrarium mihi praeter omnes angulus ridet”. Jego żona Aleksandra jako dziecko przebywała na dworze Fryderyka Wielkiego co mogło wpłynąć na jej rozwój kulturalny. Razem z mężem odbyła podróż między innymi do Włoch i Francji. Ich zainteresowania sztuką antyczną i renesansem włoskim znalazły odbicie w dekoracji dobrzyckiego pałacu. Augustyn Gorzeński zmarł w 1816 w Warszawie jako Senator - Wojewoda Kaliski z okresu Księstwa Warszawskiego. Po jego śmierci majątek odziedziczył syn jego siostry Korduli, Kazimierz Turno, herbu Trzy Kotwice, generał wojsk napoleońskich, którego żoną była Helena z Rogalińskich. Turno dbał o spuściznę po swoim wuju znając jej bezcenną wartość artystyczną jak i kulturową. Kazimierz Turno wskutek trudów i ran wojennych odniesionych w kampanii napoleońskiej zmarł w 1817 roku w Dobrzycy. Był odznaczony Legią Honorową i Złotym Krzyżem wojskowym. Turnowie nie zdołali utrzymać majątku w swoich rękach. Został wystawiony na licytację i zakupiony w 1837r. przez rodzinę Kottwitz. Następnymi właścicielami Dobrzycy byli Bandelowie. Za ich czasów część polichromii w pałacu została przemalowana w guście niemieckim. Nowym właścicielem Dobrzycy w 1890 roku został hrabia Józef Czarnecki herbu Prus III, ożeniony ze Stanisławą z Lipskich, wnuczką Kazimierza Turny. Dobrzyca była własnością rodziny Czarneckich do wybuchu wojny. Pierwsze prace konserwatorskie malowideł ściennych zostały wykonane w 1927 oraz 1938 roku. Ze względu na nieumiejętne wykonanie tych prac polichromie zatraciły swój pierwotny charakter.
W 1717 roku Anna z Rydzewskich Dobrzycka z synami sprzedaje Dobrzycę Aleksandrowi Gorzeńskiemu herbu Nałęcz, miecznikowi kaliskiemu. Siedzibą właścicieli był zamek zwany też kamienicą na przykopie, którego początki archeolodzy datują na XV wiek. Zamek ten rozbudowywany i przebudowywany od XV do XVIII wieku pełnił funkcję rezydencji.
W 1730 roku ówczesny dziedzic Aleksander Gorzeński, po śmierci swej małżonki Anny z Iwanowic Koźmińskiej, wstąpił do stanu duchownego i był przez okres trzech lat proboszczem dobrzyckim, a zarazem właścicielem majątku. Kiedy w roku 1733 został mianowany kantorem gnieźnieńskim sprzedał Dobrzycę swemu synowi Antoniemu Gorzeńskiemu.
W 1774 Antoni Gorzeński sprzedał Dobrzycę synowi Augustynowi. Augustyn Gorzeński został ochrzczony 5 maja 1743r. w Głupczynie. Otrzymał staranne wykształcenie domowe, a oprócz tego uczył się w Poznaniu – nie wiadomo czy w Akademii Lubrańskiego, czy w Kolegium Jezuickim. Augustyn Gorzeński w 1774 roku poślubił Aleksandrę ze Skórzewskich. Dzięki koligacjom żony zyskał tytuł hrabiowski od króla pruskiego. Poprzez zapis ojca i swych dziadków Błeszczyńskich posiadał dość znaczny majątek, a wraz z tym znaczne wpływy w śród szlachty wielkopolskiej. Zyskał tytuł szambelana króla Stanisława Augusta, otrzymał Order Świętego Stanisława. Był posłem na Sejmach. Dowodził I Regimentem Piechoty imienia królowej Jadwigi. Został generałem majorem „ampliowanym przy boku jego Królewskiej mości”, oraz komendantem garnizonu warszawskiego i szefem kancelarii wojskowej króla. Brał czynny udział w uchwalaniu i zatwierdzaniu Konstytucji 3 Maja w 1791r. Po upadku Rzeczypospolitej Augustyn Gorzeński wyjechał wraz z królem do Grodna. Po kilkumiesięcznej bytności przy boku monarchy zmuszony opuścić Grodno powrócił w 1795 roku do Dobrzycy. Przystąpił do kontynuowania przebudowy odziedziczonej rezydencji. Założył park w stylu angielskim, który nosił cechy stylu romantycznego. Na terenie parku powstały różne budowle takie jak: monopter, panteon, oficyna, grota, sztuczne ruiny i mostki. Dzięki pracom realizowanym wg projektu Stanisława Zawadzkiego barokowy pałac został przebudowany w latach 1795-1799. Od południowego wschodu fasadę ozdobił czterokolumnowy, toskański portyk zwieńczony trójkątnym frontonem z herbami Nałęcz Gorzeńskich i Drogosław Skórzewskich. Usytuowanie pawilonów ogrodowych sugeruje, że rola Zawadzkiego nie była tu podrzędna. Z okien pałacu widać panteon, oficynę, monopter. Sale reprezentacyjne zostały usytuowane na piętrze pałacu. Wszystkie sale uzyskały wspaniałą dekorację malarską, której twórcami byli Antoni Smuglewicz i Robert Stankiewicz. Jak wspomina Adam Turno siostrzeniec Augustyna Gorzeńskiego sale zdobiły obrazy, a wnętrza wyposażono „meblami królewskimi”. Jednym z najpiękniejszych pomieszczeń pałacu jest, salon ze sztukaterią wykonany przez Michała Ceptowskiego vel Ceptowicza. Najprawdopodobniej dużą rolę w dekoracji malarskiej i sztukatorskiej wnętrz pałacowych jak i kompozycji całego założenia odegrały upodobania artystyczne Augustyna Gorzeńskiego, a także jego małżonki Aleksandry ze Skórzewskich. Był zafascynowany kulturą włoską , którą znał z autopsji. Podzielał artystyczne upodobania i preferencje króla Stanisława Augusta. Znał poezję Horacego czego dowodem może być choćby cytat zamieszczony nad drzwiami wejściowymi do pałacu: „ille terrarium mihi praeter omnes angulus ridet”. Jego żona Aleksandra jako dziecko przebywała na dworze Fryderyka Wielkiego co mogło wpłynąć na jej rozwój kulturalny. Razem z mężem odbyła podróż między innymi do Włoch i Francji. Ich zainteresowania sztuką antyczną i renesansem włoskim znalazły odbicie w dekoracji dobrzyckiego pałacu. Augustyn Gorzeński zmarł w 1816 w Warszawie jako Senator - Wojewoda Kaliski z okresu Księstwa Warszawskiego. Po jego śmierci majątek odziedziczył syn jego siostry Korduli, Kazimierz Turno, herbu Trzy Kotwice, generał wojsk napoleońskich, którego żoną była Helena z Rogalińskich. Turno dbał o spuściznę po swoim wuju znając jej bezcenną wartość artystyczną jak i kulturową. Kazimierz Turno wskutek trudów i ran wojennych odniesionych w kampanii napoleońskiej zmarł w 1817 roku w Dobrzycy. Był odznaczony Legią Honorową i Złotym Krzyżem wojskowym. Turnowie nie zdołali utrzymać majątku w swoich rękach. Został wystawiony na licytację i zakupiony w 1837r. przez rodzinę Kottwitz. Następnymi właścicielami Dobrzycy byli Bandelowie. Za ich czasów część polichromii w pałacu została przemalowana w guście niemieckim. Nowym właścicielem Dobrzycy w 1890 roku został hrabia Józef Czarnecki herbu Prus III, ożeniony ze Stanisławą z Lipskich, wnuczką Kazimierza Turny. Dobrzyca była własnością rodziny Czarneckich do wybuchu wojny. Pierwsze prace konserwatorskie malowideł ściennych zostały wykonane w 1927 oraz 1938 roku. Ze względu na nieumiejętne wykonanie tych prac polichromie zatraciły swój pierwotny charakter.
czwartek, 2 czerwca 2011
Miejsca Ciekawe Miejsca Niezwykłe -Kopaniec
Niedaleko wsi Kopaniec położonej w pobliżu Jeleniej Góry znajdują się kamienne wały, których wieku i przeznaczenia nikt nie potrafi określić. Sprawiają wrażenie, jakbyśmy znaleźli się w zbudowanym przez olbrzymów opuszczonym mieście.
Niech nie zmyli nas informacja, że Kopaniec to wioska. Bo choć domostw w nim niewiele, historię ma tak bogatą i niezwykłą, jak niejedno duże polskie miasto. Warto tam pojechać, bo okolica malownicza, ludzie przyjaźni, a wokół wiele ciekawych miejsc do zwiedzania. A najbardziej zagadkowe są kamienne wały, które niczym wąż otaczają położoną niżej wieś. Wały zbudowano ze ściśle ułożonych granitowych głazów zawierających domieszki kwarcu. Niektórych dziwi, że przy ich wznoszeniu nie używano zaprawy murarskiej. Ale sprawa nie jest tak tajemnicza, jak nam się wydaje, gdyż w ten sposób budowali mury m.in. starożytni Rzymianie. Inne pytanie od lat nurtuje naukowców: "Kto owe wały w pobliżu Kopańca postawił i po co?". A wystarczy je zobaczyć, aby zadać sobie to samo pytanie. Ciągnące się kilometrami kamienne konstrukcje w niektórych miejscach mają nawet kilka metrów grubości i osiągają wysokość od 1,5 do 5–6 metrów. Badali je poważni naukowcy, badali poszukiwacze sensacji, ale ani jedni, ani drudzy nie potrafili rozwiązać zagadki ich powstania.
A może to Celtowie?
Większość wałów skierowana jest na południowy-wschód. Tak jakby miały one w najkrótszy dzień roku, czyli 21 grudnia, prowadzić promienie wschodzącego słońca po zboczach tutejszych gór ku kamiennym szańcom. W okolicach Kopańca prócz wałów można znaleźć również konstrukcje przypominające porozrywane czworoboki. Niewykluczone, że były to czworokątne szańce kultowe Celtów. Przemawia za tym również położenie wsi pomiędzy dwoma celtyckimi miejscami kultu. Jedno z nich znajduje się na szczycie Ślęży, a drugie w Zaviście w Czechach. Obie miejscowości oddalone są prawie równo po 100 km od Kopańca, a Celtowie co 50 lub 100 km wznosili swoje święte budowle.
Poczuj siłę tego miejsca
Wały poddano też badaniom radiestezyjnym. Okazało się, że gromadzi się w nich duża energia. I dlatego warto w miejscach otoczonych wałami zagłębić się w medytacji i otworzyć na pozytywne oddziaływanie otoczenia.
tekst: Leszek Matela
Niech nie zmyli nas informacja, że Kopaniec to wioska. Bo choć domostw w nim niewiele, historię ma tak bogatą i niezwykłą, jak niejedno duże polskie miasto. Warto tam pojechać, bo okolica malownicza, ludzie przyjaźni, a wokół wiele ciekawych miejsc do zwiedzania. A najbardziej zagadkowe są kamienne wały, które niczym wąż otaczają położoną niżej wieś. Wały zbudowano ze ściśle ułożonych granitowych głazów zawierających domieszki kwarcu. Niektórych dziwi, że przy ich wznoszeniu nie używano zaprawy murarskiej. Ale sprawa nie jest tak tajemnicza, jak nam się wydaje, gdyż w ten sposób budowali mury m.in. starożytni Rzymianie. Inne pytanie od lat nurtuje naukowców: "Kto owe wały w pobliżu Kopańca postawił i po co?". A wystarczy je zobaczyć, aby zadać sobie to samo pytanie. Ciągnące się kilometrami kamienne konstrukcje w niektórych miejscach mają nawet kilka metrów grubości i osiągają wysokość od 1,5 do 5–6 metrów. Badali je poważni naukowcy, badali poszukiwacze sensacji, ale ani jedni, ani drudzy nie potrafili rozwiązać zagadki ich powstania.
A może to Celtowie?
Większość wałów skierowana jest na południowy-wschód. Tak jakby miały one w najkrótszy dzień roku, czyli 21 grudnia, prowadzić promienie wschodzącego słońca po zboczach tutejszych gór ku kamiennym szańcom. W okolicach Kopańca prócz wałów można znaleźć również konstrukcje przypominające porozrywane czworoboki. Niewykluczone, że były to czworokątne szańce kultowe Celtów. Przemawia za tym również położenie wsi pomiędzy dwoma celtyckimi miejscami kultu. Jedno z nich znajduje się na szczycie Ślęży, a drugie w Zaviście w Czechach. Obie miejscowości oddalone są prawie równo po 100 km od Kopańca, a Celtowie co 50 lub 100 km wznosili swoje święte budowle.
Poczuj siłę tego miejsca
Wały poddano też badaniom radiestezyjnym. Okazało się, że gromadzi się w nich duża energia. I dlatego warto w miejscach otoczonych wałami zagłębić się w medytacji i otworzyć na pozytywne oddziaływanie otoczenia.
tekst: Leszek Matela
wtorek, 31 maja 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)

-02.jpg)














Obiekt został wybudowany jako wiatrak, później został przebudowany na wieże widokową.
























